Świat Klaudy

Wpisy

  • środa, 15 marca 2017
    • Podsumowanie

      Znowu dawno nic nie pisałam i znowu muszę zebrać informacje z ponad miesiąca. A zatem zacznijmy od złych: już nie chodzimy uczyć się tańczyć, bo Ukochanemu się odechciało :( Mam zamiar zapisać się na taniec nowoczesny, przy którym partner nie jest potrzebny, bo odkryłam, że uwielbiam tańczyć. A jak on nie chce, to nie. Foch ;)

      Zima minęła. Choć może nie powinnam tego jeszcze tak ogłaszać, bo do tej kalendarzowej jeszcze prawie tydzień, a z tą "pogodową" to różnie bywa: w marcu jak w garncu, a kwiecień przeplata, itd.

      Wczoraj wybrałam się na zakupy do drogich butików. Miałam ochotę na jakąś fajną bluzkę i sukienkę. I powiem tak: jedno wielkie rozczarowanie. Po co mam płacić kilka razy więcej niż za rzeczy sieciówkowe skoro nie widać różnicy? Może jeszcze wśród sukienek jest rzeczywiście ciekawszy wybór, ale bluzki... Porażka. Wolę kupić coś standardowego, a nadwyżkę kasy przeznaczyć na buty. Tam przynajmniej widać wzrost jakości. Zwykle.

      Dziś od pani sprzedającej "działkowe" rzeczy na rogu (na szczęście jeszcze jej Straż Miejska nie przepędziła) kupiłam piękny bukiecik kwitnących forsycji i bazi. Od razu człowiekowi raźniej i weselej jak patrzy na takie wiosenne cudeńko. :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      klaudy412
      Czas publikacji:
      środa, 15 marca 2017 15:35
  • środa, 01 lutego 2017
    • Pierwszy wpis w tym roku

      Pierwszy wpis w tym roku... Może powinien się czymś wyróżniać, ale nic nie wymyśliłam, więc będzie standardową relacją.

      Ostatnio dowiedziałam się, że mój Ukochany też prowadzi bloga. Dowiedziałam się przez przypadek, bo chlapnął mimo woli. Później próbował to zamienić w żart, że niby tak tylko mu się powiedziało, a żadnym literatem także blogowym nigdy nie był ani nie będzie, ale nie uwierzyłam. No więc WIEM, że prowadzi bloga, choć nie wiem pod jakim adresem. Mam nadzieję, że to tylko skromność lub niechęć do powiedzenia mi, bo się na nim "oczyszcza" z emocji i różnie mnie ocenia i że nie jest to blog z rodzaju tych prowadzonych przez znudzonych panów, służący do podrywania znudzonych pań... W zasadzie nie mam podstaw do narzekań, ani snucia podejrzeń, więc pozostawię go z tym jego blogiem sam na sam.

      Wczoraj spadł u nas śnieg, dziś się topi. Oglądam zdjęcia krajobrazów znad Morza Bałtyckiego i znad Czarnego i oczom własnym nie wierzę. My mamy pogodę śródziemnomorską, oni polarnomorską, z przewagą polarnej. Ciekawe jakie będzie lato po tak anormalnej zimie...

      Po Sylwestrze, przed którym pisałam w poprzednim poście (nie wiem jak to możliwe, żeby czas tak gnał) pojawiło mi się pewne "ale", które następnie przerodziło się w plan. To "ale" pojawiło się gdy na parkiecie tańczyła moja koleżanka, która na imprezie pół roku temu "podpierała ściany", bo twierdziła, że nie umie tańczyć. Na Sylwku oczom własnym nie mogłam uwierzyć jak świetnie tańczy z mężem. Okazało się, że ten cud sprawiła szkoła tańca, do której się zapisali właśnie po tej pamiętnej imprezie... Powiedziałam, że nie ma bata, mój Ukochany też musi się przemóc i od dwóch tygodni chodzimy :) Przyznam szczerze, że póki co marnie nam idzie, ale jestem dobrej myśli na przyszłość. Ostatecznie powszechnie wiadomo, że początki bywają trudne. Najważniejsze, że zaczęliśmy :)

      "Idzie luty, szykuj buty" - mam nadzieję, że w tym roku będzie chodziło o wiosenne...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      klaudy412
      Czas publikacji:
      środa, 01 lutego 2017 15:21
  • piątek, 30 grudnia 2016
    • Przed Sylwestrem

      No cóż, moi Drodzy. Pora zacząć wielkie przygotowania do zabawy sylwestrowej, pożegnania Starego Roku i powitania Nowego. A czym bardziej ten stary dał w kość, tym przyjemniej będzie przywitać Nowy. I co prawda to tylko zmiana jednej cyferki w numerze roku, ale zawsze wiąże się ze "świadomością" zamknięcia czegoś i "nowego otwarcia". Dziwne, bo ani pora roku się nie zmieni, ani - zapewne - pogoda, a jednak zmieni nam się coś "w głowach", nawet w tych, które nie wierzą w postanowienia noworoczne. Jedna noc... Cokolwiek by się nie działo w tym Nowym Roku, mam ochotę wejść w niego z pompą. Toteż dziś wieczorem jestem umówiona z fryzjerką i manikiurzystką; na jutro mam przygotowaną długą, czarną, błyszczącą kieckę i hiper wysokie buty, których nie zdejmę w połowie imprezy, choćby nie wiem co ;) Mam też szczery zamiar tańczyć i bawić się do końca :)

      Bez względu na to czy odchodzący rok był dla Was dobry, czy zły, życzę Wam, żeby Nowy był lepszy, spokojniejszy (albo bardziej szalony - jeśli tak wolicie), a w każdym bądź razie szczęśliwszy niż 2016. I miłej zabawy Sylwestrowej :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      klaudy412
      Czas publikacji:
      piątek, 30 grudnia 2016 14:52
  • środa, 07 grudnia 2016
    • A miało być tak pięknie...

      A miało być tak pięknie... W pracy ostatnio kończymy rozgrzebane rzeczy, żeby nic nie zostało na święta. Kończymy raczej na spokojnie. Do tego spokoju doszedł jeszcze tygodniowy wyjazd szefa... No więc siedzimy dziś spokojnie z dziewczynami, słuchamy radia, gadamy o świątecznych potrawach, wymieniamy się przepisami na ciasta, co gorsze - M. i ja malujemy paznokcie, otwierają się drzwi, oczywiście nikt nie zwraca uwagi na to, co to za przybysz do nas dotarł, a tu okazało się, że szef... Jedno szczęście, że dało się zwalić nasze rozprężenie na przerwę śniadaniową, którą spędzamy przy biurkach zamiast w socjalnym, bo ostatnio było sporo telefonów... Grunt to refleks, mina szachisty i mocne serce ;)

      Miłego dnia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      klaudy412
      Czas publikacji:
      środa, 07 grudnia 2016 13:08
  • piątek, 07 października 2016
    • Październik

      Nie udało mi się dotrzeć ani do Lądka Zdroju, ani do Łęknicy, ponieważ okazało się, że musiałam pojechać na tydzień do Poznania. Ale co się odwlecze to nie uciecze :) W Poznaniu nie byłam już od bardzo dawna, więc wyjazd również bardzo przypadł mi do gustu. Miło było pospacerować po starówce, przejść się dawno nie uczęszczanymi uliczkami, przejechać się Pestką :) zobaczyć jak zmieniło się miasto, posiedzieć w ulubionych kiedyś knajpkach... Ba, nawet udało mi się pojechać na chwilę do Kórnika :)

      Niestety nie samymi wyjazdami żyje człowiek, więc październik u mnie jest miesiącem bardzo pracowitym. Zluzuje się trochę na początku listopada; nie, nie dzięki łaskawości szefa, tylko dwóm długim weekendom :) W ostatni weekend października przypadnie też zmiana czasu na zimowy, więc przez chwilę łatwiej będzie wstawać, niestety kosztem ciemniejszego wieczoru.

      Niedawno byłam u siostry na pogaduchach. Przy okazji wizyty chciała, żebym zafarbowała jej włosy, więc zafarbowałam, a że wpadłyśmy w wesoły humor, przypomniała sobie, że ona gdzieś miała kolorowe tonery do włosów i zrobiłyśmy sobie kilka pasemek :) Na moich ciemniejszych włosach nie są za bardzo widoczne, ale na jej jasnych... Powiem tak: wygląda fajnie, ale nie do każdej pracy nadaje się taka fryzura. U niej na szczęście może być, bo nie ma praktycznie kontaktu z klientami, znaczy ma, ale telefoniczny i mailowy. Tak sobie jednak myślę, że nasze społeczeństwo jest zbyt ponure, żeby zaakceptować np sędzią czy lekarkę z kolorowymi pasemkami :)

      Poniedziałek upłynął nam (koleżankom z pracy i mi) na protestowaniu, po którym najwyraźniej nasi politycy trochę się pogubili. No proszę, a tacy niby doświadczeni i oblatani. Całe szczęście, że słuchają przynajmniej czasem głosu społeczeństwa...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      klaudy412
      Czas publikacji:
      piątek, 07 października 2016 13:39
  • piątek, 02 września 2016
  • wtorek, 16 sierpnia 2016
    • Nad jeziorem

      Wczoraj wybraliśmy się nad jezioro. Miałam nadzieję, że będzie cieplej, a tymczasem pogoda bardziej sprzyjała wycieczce w góry niż nad wodę. I owszem, wskoczyłam w bikini i miło się wylegiwało na niemal pustej plaży. Gorzej było, gdy zaszło słońce. Przyznam szczerze, że wieczorem odczułam, że zmarzłam. Do wody też nie weszłam, żeby popływać, bo raz, że była wyjątkowo brudna: pływało w niej mnóstwo glonów, a przejrzystość sięgała jakichś 20-30 cm od brzegu, czyli w sumie można było wyłącznie własne stopy zobaczyć, a dwa że zimna jakaś. Jak na drugą połowę sierpnia nawet strasznie zimna. Ale i tak wycieczkę uznaję za udaną, bo uwielbiam leżeć na plaży grzebiąc paluchami w piasku i czytając książkę.

      Muszę się jeszcze pochwalić hortensjami, które w końcu zaczęły mi normalnie rosnąć. Jestem z nich dumna:

      hortensja

      Śmiać mi się chciało z córki koleżanki, z którą pojechaliśmy nad jezioro. Dziewczyna skończyła w tym roku liceum i stanęła przed wyborem: co dalej. Nie wiem czy sama jest tak zakręcona, czy różne rady innych osób ją tak skołowały, grunt, że ogłosiła, że postanowiła zostać... programistą; znaczy programistką. Biorąc pod uwagę to, że ona kompletnie nie ogarnia obsługi komputera - dzwoni do znajomych jak tylko coś jej przestanie działać; proponowałam jej też kiedyś stworzenie własnego bloga o jej hobby, bo ma na jego temat naprawdę potężną wiedzę, na jakimś wordpressie czy innym darmowym programie, ale dostosowanie go do własnych potrzeb ją przerosło; znaczy tak naprawdę przypuszczam, że się szybko zniechęciła i poddała - więc samo wczorajsze stwierdzenie wprawiło nas w lekkie zmieszanie, bo nie wiedzieliśmy czy żartuje, czy mówi poważnie, a głupio byłoby ją tak w nos wyśmiać. Laska stwierdziła, że chce mieć dobrą pracę i gwarancję, że zawsze ją znajdzie. No, ok dobre założenie, tyle że ja nie jestem zwolenniczką teorii, że skoro słonia można nauczyć tańczyć, to człowieka tym bardziej można wszystkiego nauczyć. Słoń w tym przypadku wydaje mi się bardziej pojętny, a poza tym po co wybierać zawód, w którym z góry wiadomo, że człowiek będzie się męczył. Oczywiście można przyjąć teorię, że pracuje się dla pieniędzy, a wydaje je dla przyjemności, ale są pewne granice "przyswajalności" zawodu. Śmiać mi się chciało tym bardziej, że dziewczyna pomija podstawy i rzuca się od razu na głęboką wodę. Zamiast poczytać na wakacjach o podstawach obsługi komputera i programowania, no nie wiem: kupić jakieś arduino czy coś w tym stylu, leżała na plaży z tabletem i próbowała ogarnąć programowanie cad (cokolwiek to jest). To "cokolwiek to jest" - sądząc po jej minie - dotyczyło także jej. Moim zdaniem trochę szkoda roku i pieniędzy, bo oczywiście idzie na studia płatne (na uniwerek czy polibudę nie ma szans się dostać), ale niektórzy chyba muszą uczyć się na własnych błędach. I żeby nie było, nie piszę tego przez złośliwość; to jest całkiem mądra dziewczyna, ale kompletnie nie uzdolniona w kierunku nauk ścisłych. W wielu zawodach mogłaby sobie poradzić bardzo dobrze, ba może nawet zostać w nich naprawdę dobrą specjalistką, ale nie widzę w niej programisty...

      A w powietrzu czuć już jesień. Niby kalendarz pokazuje, że jeszcze do niej daleko, ale temperatura, powietrze, zapachy wskazują, że jest tuż-tuż. Ale nie jest źle. Do zimy daleko :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Nad jeziorem”
      Tagi:
      Autor(ka):
      klaudy412
      Czas publikacji:
      wtorek, 16 sierpnia 2016 16:16
  • środa, 03 sierpnia 2016
    • Sierpień

      ŚDM za nami. Trochę żałuję, że nie wyskoczyłam do Krakowa choćby na weekend, bo była rzeczywiście niepowtarzalna okazja. Biorąc pod uwagę ile państw jest na świecie, bardzo prawdopodobne, że za mojego życia już się nie zdarzy taka "impreza" w Polsce. Cóż, było - minęło, nie ma co rozpaczać, skoro było tak dużo czasu do namysłu, a wcześniej nie wpadłam na to, żeby się wybrać. 

      Moje świnki morskie znowu chorują. Sama już nie wiem jak je zabezpieczyć przed grzybami. Sprzątam im i odkażam klatkę co drugi dzień. Dostają najlepszą (i najdroższą) karmę, witaminę C, dwa razy dziennie warzywa i owoce... Ponoć czasem mogą złapać choróbsko z siana... No to na to już nic nie poradzę. To ich baza żywieniowa. Dziwne, że poprzednie świniaki nigdy nie chorowały. Przy okazji leczenia nauczyły się podgryzać człowieka, czego wcześniej nie robiły. Nie podoba im się pakowanie w nie strzykawką lekarstwa i smarowanie. Cóż poradzić, mi też się wiele rzeczy nie podoba.

      A poza tym nadal usilnie łapię lato. Aż dziwne, że do niedawna nie była to moja ulubiona pora roku. Teraz zdecydowanie jest. Chociaż dzień się już wyraźnie skraca. Obserwuję to najlepiej wyjeżdżając wieczorem na rowerze. Nie lubię jeździć po ciemku, popołudniu jest za ciepło, więc jeżdżę tak od półtorej do pół godziny przed zachodem słońca. No i co tydzień muszę korygować godzinę wyjazdu...

      Miłych wakacji i urlopów. Na szczęście został nam jeszcze cały piękny sierpień; to drugi z moich ulubionych miesięcy, tuż po maju :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      klaudy412
      Czas publikacji:
      środa, 03 sierpnia 2016 15:16
  • wtorek, 28 czerwca 2016
    • Zatrzymać lato

      Czas płynie bardzo szybko. Najbardziej zauważam to w sklepie kupując produkty i sprawdzając daty przydatności do spożycia... Jakby tu zatrzymać ten piękny letni czas? Niestety nie owocami. Nie wiem jak to się dzieje, ale jeszcze z 10 lat temu sezon na truskawki zaczynał się pod koniec czerwca i trwał do początku sierpnia. Być może rolnicy uprawiali wszystkiego po trochę - trochę wczesnych odmian, trochę średnich i trochę późniejszych. Dziś sezon zaczyna się w maju, a teraz już się praktycznie kończy. A ja się jeszcze nie najadłam... Wczoraj poszłam kupić truskawki. Myślę sobie: pogoda piękna, trochę popadało, ale nie za dużo, jest ciepło, więc truskawki powinny być najlepsze: suche i słodkie, a tu proszę: wszędzie słyszę, że sezon się kończy, truskawki po 11 zł!!! i to wcale nie najładniejsze; sporo wyrzuciłam, bo były zaparzone albo nadpsute (czego oczywiście patrząc na koszyk z góry nie było widać). Nawet nie zamroziłam ani woreczka na później :( Miałam też ochotę na jagody, ale dowiedziałam się, że rok jest suchy, jeśli na jakimś stoisku w ogóle były to tylko raz czy dwa i to po 35 zł!!! Aż miałabym ochotę zlikwidować jeden klomb kwiatów i posadzić w jego miejsce leśne jagody, skoro nie można ich kupić, to przynajmniej z własnego ogródka trochę by było... Na szczęście są jeszcze porzeczki - czerwone i czarne, które też uwielbiam. No i maliny, choć nie tak ładne i przeważnie z jakimś białym nalotem... Moje świnki za to uwielbiają trawę, koniczynę i mlecze. Codziennie jest wrzask, żeby im je dostarczyć. Aż strach pomyśleć co będzie jesienią, kiedy nie będzie takich smakołyków. 

      Lato próbuję też zatrzymać spędzając więcej czasu na dworze. Nie wiem czy uda mi się w tym roku gdzieś wyjechać, a jeśli nawet to pewnie dopiero jesienią. Co oczywiście nie oznacza, że mam chodzić blada jak córka młynarza. Co prawda nie lubię nadmiernej opalenizny i u siebie i u innych, ale lekko przybrązowiona skóra wygląda fajnie. Opalam się więc "biernie" - czytając książkę albo słuchając muzyki i "czynnie" - spacerując, jeżdżąc na rowerze i pływając. Akurat przed samym sezonem otworzyli u nas baseny, także odkryty. Co prawda, żeby spokojnie popływać, bez obawy, że jakieś dziecko (lub dorosły) wskoczy na głowę, trzeba iść wcześnie rano, ale przyjemnie popływać przed śniadaniem. Zresztą wszystko wygląda tak świeżo, czysto, pachnie nowością (czasem dosłownie - świeżym betonem), szafki basenowe i przebieralnie są przestronne, nie trzeba się cisnąć i wszystkiego upychać, suszarki świetne. Chociaż najlepsze jest to, że jest ciepło i można szybciutko się przebrać nie tracąc czasu na dokładne suszenie, żeby jak najwięcej czasu spędzić na basenie, a nie w przebieralni. Swoją drogą kiedyś liczono czas od wejścia na basen, teraz od "przekroczenia jego progu", co znacznie skraca czas pływania.

      Oby lato trwało jak najdłużej, zwłaszcza takie "stabilne" jak teraz - bez burz, bez deszczu, bez wichur, bez upałów, cudowne 26 stopni :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      klaudy412
      Czas publikacji:
      wtorek, 28 czerwca 2016 12:27
  • piątek, 03 czerwca 2016
    • Zbliża się termin wystawienia ocen

      Zbliża się termin wystawienia ocen w szkole, więc dzieciaki w końcu wzięły się do pracy. I do biegania za nauczycielami, a nauczyciele do twierdzenia, że nie mają teraz czasu... Taki czerwcowy standard. Na szczęście jeszcze tylko tydzień i zamieszanie się skończy, a zaczną wagary i wycieczki szkolne. To też standard drugiej połowy czerwca, kiedy to wielu rodziców decyduje się wyjechać wcześniej na wakacje, więc pociechy korzystają z przedłużenia wakacji, albo po prostu nie przychodzą do szkoły, bo "po co".

      A poza tym: jest pięknie. Cudowna pogoda, zieleń i kwitnące, pachnące kwiaty, truskawki, które w końcu zaczynają smakować tak jak powinny. Jedynym minusem są natrętne muchy, które co chwilę wpadają nam do mieszkania, choć lepsze muchy niż komary, których na szczęście (odpukać) jakoś póki co nie widać.

      A do mojego urlopu jeszcze daleko :( Na pocieszenie pozostaje mi tylko spokojniejszy okres już wkrótce, kiedy życie firmowe wyraźnie zwalnia.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      klaudy412
      Czas publikacji:
      piątek, 03 czerwca 2016 12:58

Kategorie

Tagi

Kanał informacyjny